Najlepiej zniszczyć ludzi
którzy utrzymują się z renty, emerytury i pracy z najniższych wynagrodzeń, a nie rozłożyć ciężar na bogatych.
Ojciec mój był rzemieślnikiem i za czasów komuny jak państwo potrzebowało pieniędzy nie szukało ich w całym narodzie, ale u grup bogatych, gdzie wiadomo było, że podwyższenie podatku było dla ojca odczuwalne i rodziny, bo musieliśmy ograniczyć nasze wydatki, ale nie było to kosztem wyrzeczeń, biedy, że nie było co jeść, ani opłat za mieszkania, a dotyczyło to ograniczenia wydatków na kupno nowego samochodu, ograniczenia kupna luksusowych rzeczy jak na owe czasy- inwestowanie w majątki nieruchomości i złoto oraz w najnowsze samochody.
Było to bolesne dla nas, ale nie tak jak dla pozostałego społeczeństwa, gdzie też była bieda jak teraz.
Ojciec mój przed śmiercią powiedział, że takich majątków jak dorobili się w latach 90-tych to kosztem państwa i społeczeństwa, bo nikt w tak krótkim czasie nie jest w stanie zarobić takich pieniędzy i dorobić się takich majątków,bo był rzemieślnikiem 33 lata, to samo powiedziało sąsiadka, która ma syna w USA i jak powiedziała, że w USA ludzie majątków dorabiają się pokoleniowo, a u nas w kilka lat, co dla Amerykanów jest bardzo dziwne.
Dlatego proponuję aby RZĄD nie bał się obciążyć prywatną inicjatywę, bo najmniej to oni odczują, będą musieli tylko troszkę ograniczyć swoje zachcianki lub nie ale nie będzie to pogłębiać biedy w pozostałym społeczeństwie, a szczególnie dotyczy to dzieci z tych rodzin Pozdrawiam
odpowiedz