Wiadomości
Ludzie poza systemem
wp.pl | 24.06.2009 | 07:20
Życie bez ZUS?
(fot. WP)
Nie mają ubezpieczenia, nie odkładają składek do ZUS, a żyją i są szczęśliwi. Czasami...
Jest jednak pewna grupa Polaków, która z własnej lub nie własnej woli znalazła się poza systemem. Dla nich państwo rzeczywiście spełnia rolę stróża nocnego. Nie korzystają z publicznej służby zdrowia i nie odkładają w ZUS-ie na swoją emeryturę.
Jedną z takich osób jest pani Agata, młoda dziennikarka jednej z ogólnopolskich gazet, absolwentka studiów wyższych. Choć od lat współpracuje z tym samym tytułem nie ma szans na etat, więc na każdy artykuł podpisuje umowę o dzieło.
Nie pracuję na etacie poniekąd przez brak własnej zaradności, a poniekąd przez wiek. Wielu moich znajomych z takim samym dyplomem i zbliżonym doświadczeniem pracuje na "wiecznym" stażu. Nie oszukujmy się, pracodawcy bardziej opłaca się zatrudnić takich, jak ja na umowę o dzieło. Tak jest taniej. A jeśli komuś się nie podoba, to inni czekają na jego miejsce... Trzeba więc pochylić głowę i trzymać to, co jest. I uciec przy pierwszej okazji do tego, kto proponuje lepsze warunki - mówi dziennikarka.
Pani Agata wolałaby pracować na etacie. Od podszewki zna wady pracy bez stałej umowy.
Nie mam żadnych praw, za to obowiązki jak na etacie - stwierdza.
W podobnej sytuacji znajduje się pan Michał, który również pracuje na umowę o dzieło. Jednak w jego przypadku był to świadomy i niewymuszony wybór.
Starając się o pracę wiedziałem, że moim atutem jest to, że nie chcę mieć etatu. Wiedziałem, że gdybym walczył o etat, prawdopodobnie by mnie nie przyjęto. Pracodawca dał mi wybór: umowa zlecenie lub umowa o dzieło - mówi pan Michał.
Wybrał umowę o dzieło, ponieważ nie musi odprowadzać składek ZUS i zdrowotnej.
Wolę więcej zarabiać na rękę i samemu zadbać o swoją emeryturę - podkreśla pan Michał.
![]() |
| (fot. WP) |
Trudno mu się dziwić. Przy przykładowej pensji netto 2500 zł składka: emerytalna, rentowa chorobowa oraz NFZ, zaliczka na podatek oraz koszty pracodawcy: ZUS, FP i FGŚP zabierają w sumie prawie 1700 zł! Czyli osoba zarabiająca 2500 zł na rękę tak naprawdę kosztuje pracodawcę 4200 zł.
Jeżeli mam taką możliwość, to wolę, by taka suma została u mnie w kieszeni. To oczywiste. Ja od państwa niczego nie oczekuję. Niech i ono zostawi mnie w spokoju. Podatki płacę jak każdy - mówi pan Michał.
ZUS daje i zabiera
Trochę inaczej do sprawy podchodzi pani Agata.
Bez ZUS-u i stałej umowy nie przysługują mi urlopy, zwolnienia chorobowe, no i co najgorsze, przepracowane w ten sposób lata nie naliczają mi się do stażu pracy. Ze strachem myślę o złamaniu nogi czy zajściu w ciążę. Po dłuższej nieobecności nie miałabym już po co wracać. Pracodawca może po prostu nie zlecić kolejnego artykułu i z dnia na dzień zostanę na lodzie - mówi dziennikarka.
Wielu ludzi, w przeciwieństwie do naszych rozmówców, nie zdaje sobie sprawy, że w razie wypadku czy choroby czeka ich uregulowanie opłat w szpitalu, brak zasiłku chorobowego, macierzyńskiego, no i oczywiście emerytury.
Dziennikarze wmawiają ludziom, że "odszkodowanie" należy im się wyłącznie dlatego, że zachorowali, mieli wypadek albo osiągnęli wiek emerytalny. O konieczności wypełniania obowiązków ubezpieczeniowych nigdy się w takich reportażach nie wspomina - twierdzi Przemysław Przybylski, dyrektor biura prasowego ZUS.
Według niego równie dobrze można by przekonywać, że wszyscy biedni mogą się zgłaszać do PZU po odszkodowanie za rozbity samochód, bo pieniądze od ubezpieczyciela należą im się dlatego, że nie mają za co dokonać naprawy.
A przecież dla wszystkich jasne jest, że takie stwierdzenie nie ma nic wspólnego z prawdą. PZU wypłaci odszkodowanie tylko tym, którzy wcześniej przewidzieli, że mogą mieć stłuczkę i zapłacili składki za objęcie ubezpieczeniem takiego zdarzenia. Gdyby klienci Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zawczasu pamiętali o tej zasadzie, uniknęlibyśmy wielu złych emocji i oskarżeń o bezduszność i brak serca - mówi Przemysław Przybylski.
TAGI: zdrowie, składka, nfz, praca, emerytura, ubezpieczenie, zus, szpital, renta

















