Wiadomości o ZUS
Kto zapłaci za ZUS
Wirtualna Polska | 08.07.2009 | 15:50
(fot. Jupiterimages)
Ponad 11 miliardów złotych - tyle wynoszą zaległości przedsiębiorców wobec ZUS-u. O tym, że nikt nie odprowadza za nich składek, pracownicy dowiadują się ostatni. A może lepiej, by sami o to zadbali?
Część społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, ile naprawdę zarabia. Przy obecnym średnim wynagrodzeniu, pracownik otrzymuje na rękę 2 291,84 zł. A zatem na różne składki oddaje ponad 900 zł! A przecież to nie wszystko.
Polecamy
Na tę sumę składają się: ZUS pracownika - 437,88 zł (składka emerytalna 311,72 zł, składka rentowa 47,91 zł i składka chorobowa 78,25 zł), fundusz zdrowia - 248,04 zł, zaliczka na podatek - 216,13 zł, oraz ZUS płacony przez pracodawcę - 594,38 zł (składka emerytalna 311,72 zł, składka rentowa 147,73 zł, ubezpieczenie wypadkowe 57,49 zł, fundusz pracy 78,25 i fundusz gwarantowanych świadczeń socjalnych 3,19 zł.
![]() |
| (fot. WP) |
Obecny system ma przyzwyczaić pracownika do tego, że trzeba pewne świadczenia opłacać. Takie rozwiązanie funkcjonuje już od 10 lat: „ja płacę, ja wymagam, bo to są moje pieniądze”. Właśnie po to została wprowadzona ta reforma, by pracownik wiedział, że ubezpieczenie służy jemu i nie jest to dodatkowe obciążenie podatkowe - mówi Witold Polkowski, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Z taką oceną nie zgadza się Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.
Tak, chodziło o to, by pracownik czuł, że opłaca składki i aby na pasku wynagrodzenia było widać, jaka część jego wynagrodzenia została na to przeznaczona. Jednak to nie zdaje egzaminu, nikt tego nie czuje. Powinniśmy przejść do znacznie prostszego systemu - uważa Jeremi Mordasewicz.
Kasa do ręki i do widzenia
A może zamiast pracodawców składki powinni odprowadzać sami pracownicy? Internauci są za! Aż 59 proc. biorących udział w badaniu Wirtualnej Polski uważa, że najlepszym sposobem rozliczania ZUS-u byłby model, w którym pracownik dostaje całą pensję do ręki i sam opłaca ZUS. 27 proc. uważa, że całą składkę powinien regulować pracodawca. Tylko 11 proc. jest za utrzymaniem obecnego systemu.
![]() |
| (fot. WP) |
Preferowana przez internautów forma rozliczeń ma wiele zalet. Pracodawca nigdy nie będzie zalegał ze składkami, pracownik będzie wiedział, ile naprawdę zarabia, a przedsiębiorcy będą szczęśliwi, że mają mniej papierkowej roboty. Niestety ma też pewne wady.
Największa jest taka, że zdecydowana większość obywateli nie opłacałaby swoich składek, a w momencie przejścia na emeryturę wyciągałaby rękę do państwa - twierdzi Witold Polkowski.
Można powiedzieć: nie płacili, ich strata. Można się jednak spodziewać, że dość szybko znalazłby się też polityk, który sięgnąłby do kieszeni tych, co płacą, żeby sfinansować emeryturę tym, którzy o nią nie zadbali. W ten sposób niektórzy płaciliby kilka razy, a reszta - wcale.
ZUS-owski węzeł gordyjski
Problemem, który szczególnie doskwiera małym przedsiębiorcom, jest stopień skomplikowania obecnego systemu. Za każdego pracownika dokonują wielu przelewów na różne części składowe świadczeń ZUS.
Ustawodawca, tworząc przepisy, sprawił pracodawcom nie lada problem. Opłacanie kilku oddzielnych składek jest uciążliwe. W dodatku przy takim rozdrobnieniu różnych obciążeń, trudno doprowadzić do obniżenia klina podatkowego. Przy bardzo małych dochodach płacimy bardzo duże podatki. Obecnie zabierają one 40 proc. pensji, dla porównania w Irlandii tylko 10 proc. - mówi Jeremi Mordasewicz.
Inna sprawa, że mały przedsiębiorca nie jest wstanie sam rozliczyć swoich pracowników. Musi komuś za to płacić.
To zbędna mitręga. Zbędna biurokracja, która kosztuje. Musimy jak najszybciej to uprościć, tak aby nawet mały przedsiębiorca nie musiał zwracać się ekspertów - uważa Jeremi Mordasewicz.
TAGI: emerytura, składka zdrowotna, zus, składka emerytalna, firma, podatki





















